Czwartek nie był udanym dniem dla polskich zespołów w Pucharze Europy 2014. Podhale Nowy Targ przegrało drugi mecz z rzędu, zaś MUKS Zielonka uległ w swoim inauguracyjnym spotkaniu zespołowi z Estonii.
Po wczorajszej porażce MMKS Podhale, aby podtrzymać szanse na półfinał musiał wygrać z rosyjskim Olimp Fryazino. Początek meczu, jak i cała I tercja należał jednak do rywalek, które między 7 i 8 minutą zdobyły 2 bramki wychodząc w ten sposób na prowadzenie. Kolejne ataki podhalanek nie przynosiły oczekiwanego efektu, a co gorsza na niecałe 4 minuty przed końcem pierwszej odsłony straciły kolejnego gola. Odrobinę otuchy i nadziei na poprawę wyniku wlała w polskie serca Marzena Bryniarska strzelając na 34 sekundy przed końcową syreną pierwszą bramkę dla Polek.
Kolejne 20 minut to ponownie więcej strzałów ze strony MMKS. Na 2 trafienia Rosjanek dwukrotnie odpowiedział duet Fryźlewicz - Timek, ale mimo to polskiego zespołu nie było stać na odrobienie straty z pierwszej tercji.
III tercja to ostrzeliwanie bramki drużyny Olimp, o czym może świadczyć aż 14 celnych strzałów oddanych przez MMKS Podhale. Niestety, tylko jeden z nich znalazł drogę do siatki. Trafienie Justyny Florczak na niecałe 5 minut przed końcem meczu wprowadziło niemałe zamieszanie w szeregach rosyjskiego zespołu, ale nie na tyle duże, aby pozwolił wyrwać sobie ciężko wypracowane zwycięstwo. Ostatecznie mecz zakończył się wynikiem 5-4 dla Olimp Fryazino.
Dokładnie takim samym niekorzystnym wynikiem zakończył się pojedynek pomiędzy MUKS Zielonka i Jogeva SK Tahe z Estonii. W tym spotkaniu jednak żaden z zespołów nie był w stanie stworzyć sobie wyraźnej przewagi, co mogło cieszyć kibiców i gwarantowało niezwykle zacięte widowisko.
Wynik spotkania w 9 minucie otworzył Maciej Sieńko, któremu asystował brat Michał. Przez kolejne niemal 10 minut bramkarze nie musieli wyciągać piłki z siatki. Dopiero na 9 sekund przed końcem I tercji w czasie gry w przewadze Estończycy zdołali wyrównać.
Druga część meczu to niezmiennie wyrównany i zacięty pojedynek, przynoszący momentami dość ostrą, ale zgodną z przepisami grę. Nie obyło się jednak bez kontuzji i przerw w grze. Bramkę widzieliśmy tylko jedną, jej autorem był Mateusz Kowalski.
Worek rozwiązał się w ostatniej odsłonie. Kibice zobaczyli aż 6 trafień, z czego 4 powędrowały na konto Jogeva SK Tahe a tylko 2 na konto MUKS. Ostatecznie, choć dobry wynik i zwycięstwo w pierwszym meczu turnieju było bardzo blisko, Polacy musieli przełknąć gorzką pigułkę i uznać wyższość rywala.
Jutro ostatni dzień fazy grupowej. Kolejne spotkanie rozegra MUKS Zielonka, i aby awansować do półfinału musi wysoko zwyciężyć z norweskim Tunet IBK. Początek meczu o godzinie 19:00. Do gry powraca także liderująca w swojej tabeli Energa Gdańsk. W przypadku wygranej nad norweskim Sveiva IB gdańszczanki zakończą rywalizację na czele tabeli, ale ewentualna porażka nie pozbawi ich udziału w półfinale. Początek meczu o godzinie 10:30.
