Zapraszamy do lektury wywiadu z Maciejem Bogdańskim, bramkarzem Reprezentacji Polski, który miniony sezon spędził w drużynie Mistrza Czech - 1. SC Tempish Vitkovice.

Fot. Archiwum zawodnika / 1. SC Vitkovice

Polski Unihokej: Maciek, od tego sezonu trenowałeś z drużyną Mistrza Czech, Vitkovicami, zaliczyłeś tez występy w czeskiej Ekstralidze. Jakie są Twoje ogólne wrażenia po minionym sezonie?
Maciej Bogdański: Myślę, że wbrew pozorom miniony sezon mogę zaliczyć do udanych. Idąc do tego klubu wiedziałem na co się piszę i zdawałem sobie sprawę, że łatwo mieć nie będę. Przed sezonem postawiałem sobie cele indywidualne, które w większym stopniu udało się zrealizować. Ponadto udało mi się rozegrać, jak zostało wspomniane, kilka spotkań, a to podwójnie cieszy. Może nie wszystko szło po mojej myśli i bywały gorsze momenty, ale z perspektywy czasu czuję, że zrobiłem duży postęp.

Skąd w ogóle decyzja o przenosinach na Czechy i jak przebiegały rozmowy z czeskim klubem przed sezonem?
Decyzja o przenosinach do Czech spowodowana była chęcią spróbowania czegoś nowego, sprawdzenia siebie na tle mocniejszych rywali, jak i czystą ciekawością. Dlatego wspólnie z moją dziewczyną (przyp. red. Zuzanna Krzywak, również zawodniczka Vitkovic) postanowiliśmy przenieść się do Vitkovic. Tak naprawdę rozmowy zaczęły się już rok wcześniej, ale z różnych przyczyn przenosiny nie doszły do skutku. Przed tym sezonem zostały one wznowione i w trakcie gdy byłem w Czechach na okresie przygotowawczym, transfer został dopięty na ostatni guzik.

Czy planujesz zostać w Ostrawie na kolejny rok? A może nawet myślisz o stałym pobycie na Czechach?
Zdecydowanie planujemy zostać kolejny rok w Ostrawie, ale jak wyjdzie - tego do końca nie wiemy. Jest jeszcze trochę czasu, więc wiele może się stać. Jeśli jednak wszystko pójdzie po naszej myśli, to przyszły rok spędzimy w Czechach. Czy planujemy zostać na stałe? Raczej nie. Ale póki co nie wybiegam tak daleko w przyszłość.

Obecna sytuacja to rzeczywiście wielka niepewność dla wszystkich, dotknęło to też unihokeja. Czy macie już jakieś informacje od władz Czeskiej Federacji, czego możecie się spodziewać po sezonie 2020/2021, czy ruszy on zgodnie z planem?
Fakt, że chyba nikt się nie spodziewał takiego obrotu spraw. Wydaje mi się, że Czeska Federacja chce rozpocząć kolejny sezon planowo, choć trudno stwierdzić cokolwiek pewnego, bo tak naprawdę ciężko określić, co się wydarzy za miesiąc czy dwa. Wierzę jednak, że ta niecodzienna sytuacja minie i przyszły sezon ruszy zgodnie z planem.

Unihokej to jedno, ale życie to nie tylko sport. Jak więc zwykle wyglądał Twój dzień po przeprowadzce za południową granicę?
Zazwyczaj mój dzień wyglądał podobnie. Praktycznie codziennie pod wieczór był trening na hali, siłownia zazwyczaj rano, ew. w dni wolne od unihokeja. Więc pod względem treningów nie było na co narzekać. Dodatkowo dochodziła do tego praca zdalna w domu. Później udało mi się złapać pracę w podobnym formacie, ale ze znajomymi z klubu. Wolny czas spędzaliśmy w różny sposób. Czasem jakiś film, czy planszówka, czasem były to typowo leniwe dni w domu, a czasem wychodziliśmy gdzieś na miasto. Jakoś potrafiliśmy sobie zorganizować ten czas.

 

A patrząc całościowo: co Cię pozytywnie zaskoczyło, a z czym miałeś największe problemy na Czechach?
Jeśli chodzi o plusy to było ich nieporównywalnie więcej, niż minusów. Z pewnością sam poziom sportowy był pozytywnym zaskoczeniem. Mimo że często się mówi jak to jest w innych ligach, to dopiero gdy człowiek sam tego doświadczy - jest w stanie uwierzyć. Nie trzeba było się martwić o sprzęt, duża frekwencja na każdym treningu i oczywiście sam wysoki poziom umiejętności zawodników. Przeniesienie się do takiego otoczenia mogło robić wrażenie. Pozytywnie zaskoczył mnie też sposób, w jaki zostałem przyjęty przez samych kolegów z zespołu. Mogę powiedzieć, że dość szybko się zaaklimatyzowałem. Mimo że początek był ciężki, bo nie dość, że nie znałem nikogo, to jeszcze ze względu na język nie do końca wiedziałem o czym rozmawiają. Ale tak jak mówię - zostałem ciepło przyjęty do klubu i szybko poczułem więź z kolegami z drużyny. Na pewno trochę frustrujący był fakt, że nie było mi dane rozegrać później żadnych spotkań. Czułem po prostu, że nie jest to kwestia umiejętności. Musiałem przełknąć gorzką pigułkę i skupiłem się właśnie na indywidualnych celach, które postawiłem sobie przed sezonem. Dlatego też możliwość trenowania z taką intensywnością i na takim poziomie była dla mnie ogromną zaletą i z tego cieszę się najbardziej.

I na koniec jeszcze jedno pytanie. Czy po tym okresie możesz już powiedzieć, czy warto poświęcić tak dużo dla unihokeja i zdecydować się na wyjazd za granicę, by tam grać? Lub masz może jakąś myśl, którą chciałbyś przekazać polskim zawodnikom?
Hmm.. myślę, że z wiekiem ciężej jest podjąć taką decyzję, bo z czasem coraz więcej trzeba poświęcić lub coraz więcej trzeba zostawić. Ale jeśli ktoś chce spróbować czegoś nowego i zastanawia się nad tym, to jestem zdania, że w życiu trzeba ryzykować. Jak to mówią: „lepiej żałować, że się coś zrobiło, niż żałować że się czegoś nie zrobiło”. Jeśli człowiek nie podejmie ryzyka i nie spróbuje, to nigdy nie dowie się, czy było warto. Według mnie warto było zdecydować się na wyjazd i zobaczyć jak to wygląda w lepszej lidze. Jak już mówiłem, im ktoś starszy, tym ciężej mu podjąć taką decyzję, więc nie warto czekać!